Czy szwedzka Fika stanie się zwyczajem globalnym?

767

Jeśli mieszkasz lub mieszkałeś w Szwecji, chociaż przez chwilę, to na pewno zetknąłeś się z tym zwyczajem przerwy na kawę i przekąskę. Zjawisko to wydaje się nabierać wymiaru globalnego.

Francuzi maja swoje wino, Brytyjczycy mają herbatę, Hiszpanie nie mogą przestać podjadać swojej wspaniałej szynki, Niemcy uwielbiają swoje kiełbasy. Dla Szwedów najważniejsza jest ‚fika’, obowiązkowa przerwa na kawę i coś słodkiego, ma ona tutaj rangę instytucji.

Prawie 10 milionów mieszkańców Szwecji odpowiada za 1% światowego spożycia kawy, stawia to ich na drugim miejscu zaraz za Finlandią. Kawa pita jest zarówno do śniadania jak i po posiłkach, ale prawie ‚święta’ jest poranna i popołudniowa przerwa – ‚fika’. Jest ona wpisana w codzienny rozkład dnia niezależnie czy jest się w pracy, w domu, załatwia się sprawy w mieście czy jest się na wycieczce. Jeśli mieszkasz w Szwecji na pewno wiesz, o czym tutaj mówimy.

‚Fika’, wymawiana fii-ka, jest zarówno rzeczownikiem jak i czasownikiem, oznacza moment, zwykle wcześniej zaplanowany, gdy samemu lub z przyjaciółmi albo współpracownikami możemy delektować się kawą, herbatą lub nawet sokiem oraz zjeść coś słodkiego, zazwyczaj cynamonową bułeczkę, ciasteczko, ciasto lub nawet lekką kanapkę.


Dla Szwedów, ‚fika’ jest sztuką, która nie ma porównania z kilkoma minutami przerwy przy dystrybutorze wody lub krótkim spotkaniu na espresso z przyjaciółmi we francuskiej kawiarni. Każdy Szwed porzuca swoją pracę na rzecz ‚fiki’, co najmniej raz dziennie a często dwa razy dziennie. Obecnie zwyczaj ten zaczyna być znany na całym świecie dzięki szwedzkim sklepom z kawą i rosnącej ilości literatury anglojęzycznej dotyczącej tego zagadnienia.

„Życie bez ‚fiki’ jest nie do wyobrażenia” według książki „Fika: Sztuka szwedzkiej przerwy na kawę” wydanej w kwietniu w USA a napisanej przez szwedzkich autorów, Anna Brones i Johanna Kindvall.

Brones powiedziała w tym tygodniu agencji AFP – „Fika jest także sztuką zwalniania tempa” – tłumacząc, że jest to więcej niż po prostu kawa z ciastkiem, to swego rodzaju zobowiązanie do zwolnienia i oderwania się na chwilę od swoich obowiązków i planów. „W USA na przykład bierzesz kawę i wychodzisz. W Szwecji musisz usiąść i podelektować się chwilą, i to jest to czego ludzie chcą coraz więcej i więcej.”

Sergio Guimaraes ze szwedzkiego instytutu promującego kraj za granicą, zgadza się, że zwyczaj ten może budzić zdziwienie u obcokrajowców. „Zadziwia on ludzi pochodzących z innych kultur. Wywołuje on u nich ciekawość, nie wiedza oni co z tym zrobić.”

Ale popularność ‚fiki’ poza Szwecją ciągle rośnie. Brones, współautorka książki o tym zwyczaju powiedziała „Szwecja jest teraz bardzo modna, więc to, że ‚fika’ jest szwedzką tradycją czyni ją jeszcze popularniejszą.” Dowody na tą nowa popularność można znaleźć w licznych kawiarniach nawiązujących do ‚fiki’ w swojej nazwie, które powstały w ostatnich latach w Londynie, Nowym Jorku, Toronto, Australii i Singapurze.

„Jest teraz ciągle rosnąca moda na szwedzkie jedzenie, co ma związek ze szwedzką autentycznością i naturalnością” dodaje Guimaraes. W dodatku, mówi on, że „słodycze mają specjalny status w Szwecji. To jeden z niewielu krajów na świecie, który ma specjalne dni poświęcone konkretnym ciastom lub ciasteczkom, od Dnia Gofra do Dnia Cynamonowej Bułeczki.

Tak, więc inne kraje mają dużo do nauki, aby całkowicie pojąć szwedzką sztukę przerwy na kawę.

Szwedzi piją kawę od 1685 roku, a od wieku XIX stała się ona bardzo rozpowszechniona. Ale dokładnie nie wiadomo, kiedy powstała tradycja codziennej przerwy ‚fika’. Pierwsze pojawienie się gwarowego określenia ‚fika’ zanotowane zostało w 1913 roku. Uważa się, że powstało ono przez przestawienie sylab w słowie kawa, czyli po szwedzku „kaffe”. Istnieje także wiele słów pochodnych: ‚fik’ to kawiarnia gdzie spędzamy ‚fikkę’, ‚fikarum’ to specjalny pokój w pracy gdzie spotykają się pracownicy na kawę, ‚fikasugen’ to znaczy mieć nieprzepartą ochotę na ‚fikę’, ‚fikapus’ to zrobienie sobie przerwy w dowolnym zajęciu, aby mieć ‚fikę’.

‚Fika’ jest również naturalną częścią dnia w pracy – przerwa w pracy, aby usiąść z kubkiem jawajskiej kawy i porozmawiać z kolegami nie jest traktowana, jako unikanie wypełniania swoich obowiązków. „Badania pokazują, że ludzie, którzy robią sobie przerwę w czasie pracy nie wykonują mniej pracy. Jest wręcz odwrotnie” twierdzi Viveka Adelsward, emerytowana profesor uniwersytetu w Linkoping. „Dzięki takim wspólnym przerwom rośnie wydajność pracy.”



W sztokholmskich biurach szwedzkiej federacji piłki ręcznej, pracownicy spotykają się 2 razy dziennie na 15 minutową przerwę z kawą i ciastkiem, o godzinie 9:30 i 14:30. „Daje to nam szansę na porozmawianie o tym, co robimy. Pewne pomysły nabierają tam kształtów i dzięki temu możemy uniknąć wielu zebrań” powiedział szef federacji Christer Thelin.

„Prawo mówi, że przysługuje ci 5 minut przerwy na każda przepracowana godzinę. Dla ‚fiki’ łączymy 3 takie 5 minutowe przerwy w jedną 15 minutową, zaspokajamy nasze zapotrzebowanie na kawę i rozmawiamy o wszystkim: dużo o pracy, ale także o sprawach bieżących i trochę o prywatnych”, dodaje jeden z pracowników Lasse Tjernberg.

Więc wychodzi na to, że ‚fika’ może nawet pomóc w karierze. Czas więc nastawić czajnik …

- Reklama -

Komentarz

Bądź pierwszym który skomentuje

avatar
wpDiscuz