Coraz mniejszej ilości azylantów zostaje cofnięte prawo do pobytu w Danii.

Dane przekazane przez Udlændingestyrelsen – odpowiednik urzędu imigracyjnego – opublikowała m.in. gazeta „Kristeligt Dagblad”. Wynika z nich, że jest w Danii coraz mniej azylantów, którym nakazano opuścić kraj.

W 2018 roku dokonano zmian w przepisach dotyczących jednoczenia rodzin imigranckich. W rezultacie 463 uchodźców zostało deportowanych do swojego kraju: cofnięto im prawo pobytu lub nie przyznano pozwolenia na pobyt dalszy. Do 1 października bieżącego roku takich przypadków naliczono 183.

Specjaliści są zdania, że do końca grudnia liczba azylantów, którym nakazano opuścić Danię, będzie o połowę mniejsza niż w 2018.

Profesor Peter Starup jest ekspertem w dziedzinie prawa imigracyjnego i wykłada na Uniwersytecie Południowej Danii. Jego zdaniem czynnikiem wpływającym na statystyki jest przede wszystkim specjalny program rządowy, który pozwala dokładnie „prześwietlić” azylantów mieszkających na terenie kraju. Głównie sprawdza się w ten sposób osoby pochodzące z Somalii.

W rozmowie z „Kristeligt Dagblad” Starup powiedział, że większość przypadków została już rozpatrzona. W ramach programu podjęta zostanie jeszcze indywidualna ocena kilkudziesięciu cudzoziemców.

Starup tłumaczy jednak, że nie wszyscy azylanci zostaną zmuszeni do opuszczenia Danii. Deportacja obejmie te osoby, które mogą zostać uznane za niebezpieczne:

„Zezwolenia na pobyt nie zostaną automatycznie wycofane w przypadku każdego uchodźcy. Konieczna jest szczegółowa ocena każdej sytuacji. Urząd imigracyjny musi mieć pewność, że ten, kto ma zostać deportowany, nie jest na przykład prześladowany we własnej ojczyźnie. Ci, którzy mieszkają w Danii od dawna i mają tu rodziny, mogą być spokojni o swój los.”

Poza Somalijczykami analizowane są profile osób z Afganistanu czy Syrii.