Do odkrycia doszło na wysepce Biskops Arnö, pomiędzy Uppsalą a Sztokholmem. Wykopalisko – a właściwie jego fragment, bo tyle się z niego zachowało – to pieczęć z okresu średniowiecza.

„Jestem straszną szczęściarą, że udało mi się dokonać takiego odkrycia”, relacjonuje archeolożka Maria Lingström. Kobieta ściśle współpracuje ze Szwedzkim Muzeum Historycznym. „Wał rurociągu miał szerokość zaledwie jednego metra i był głęboki na dziesięć metrów, gdy badałam to miejsce. Bez wykrywacza metali nie byłabym w stanie niczego znaleźć.”

To bardzo zaskakujące znalezisko, o silnej konotacji kościelnej. W przeszłości miało należeć do Petrusa Filipssona, arcybiskupa miasta Uppsala, który zmarł w sierpniu 1341 roku.

„Jak dotąd na terenie całej Szwecji odnalezionych zostało tylko pięćdziesiąt tego typu pieczęci – zachowanych z całości lub w częściach”, tłumaczy Lingström. „Wiemy, że ta pieczątka miała dla arcybiskupa wartość sentymentalną; była jego osobistym talizmanem, zawsze noszonym przy sercu.”

W czasach średniowiecznych pieczątki służyły za osobisty „podpis” – były zastępstwem parafki. Uwierzytelniały dokumenty, a także je pieczętowały, by nadać im oficjalną formę.



Wierzy się, że tuż po śmierci Filipssona pieczątka została zniszczona – na szczęście nieskutecznie. „Zrobiono to, by uniemożliwić ludziom podszywanie się pod zmarłego”, wyjaśnia archeolożka.

Niestety, Lingström wie, że nie znajdzie już na placu konstrukcji podobnych pamiątek. Wykopy były częścią krótkich prac budowlanych, które zostały zakończone.