Dania. Podczas protestu organizowanego przez stowarzyszenie Extinction Rebellion doszło do nietypowego zdarzenia.

Członkowie Extinction Rebellion nie godzą się na bierność świata wobec zmian klimatu. Kiedy ustawili się pod jedną z restauracji fast-foodowych, zwrócili na siebie uwagę przechodniów. Cel został więc osiągnięty, przynajmniej w pewnym stopniu.

Nie wszyscy byli akcją zachwyceni. Mężczyzna, który koniecznie chciał zjeść burgera, rzucił się na aktywistów i siłą odgrodził sobie drogę do środka. Do sieci trafiło nagranie dokumentujące to zajście.

Duńczyk jest agresywny i wykrzykuje do członków organizacji obraźliwe epitety. Kiedy ci próbują go powstrzymać, pyta: „Macie, k***a, jakiś problem?”

Poucza uczestników protestu i każe im „się zachowywać”. Potem, gotów do walki, podchodzi blisko chłopaka w długich włosach i nazywa całą grupę „pieprzonymi hipisami”. Jest agresywny, wulgarny, zieje od niego nienawiść.

Klip stał się niechlubnym, viralowym przebojem w serwisie Twitter.

Członkowie Extinction Rebellion uczestniczą w podobnych akcjach dość często i podróżują po świecie. W Danii ugrupowanie ma swoją siedzibę w mieście Aarhus. Aktywiści z tego kraju byli już m.in. w Australii, Nowej Zelandii, Indiach, Hiszpanii czy Francji.

Inne sektory Extinction Rebellion do końca roku wezmą udział w blisko 850 demonstracjach. Przedstawiciele organizacji chcą, by rząd zaczął traktować zmiany klimatyczne z powagą. Zoe Jones zapewnia, że większość protestów ma „lekki” przebieg, ale dojdzie też do takich, które „dadzą ludziom do myślenia”. Mogą ponoć skończyć się aresztowaniami protestujących.

„Cztery tysiące osób w imię walki o naszą planetę pozwoli się aresztować”, powiedziała Jones w rozmowie z dziennikarzami.

„Wiem, że zdaniem niektórych zakłócamy porządek publiczny i odbieramy ludziom codzienne przyjemności. Wkrótce wybierzemy się do Westminster. Niepokoi nas stan atmosfery i środowiska.”